czwartek, października 04, 2007

Ostrze Wiosny

Cześć. Oto opis Ostrza Wiosny - rodowej, magicznej katany Tonomaru. Odzyskał ją już jakiś czas temu, ale dopiero teraz odkrył, co ona właściwie robi.
Mechanicznie jest to katana 3z3. Wydając punkt pustki właściciel możne jej nadać cechy broni jadeitowej, lub kryształowej (wybór w momencie wydania punktu pustki) do końca dnia.
Crockus (gracz prowadzący Tonomaru) spisał historię miecza, którą teraz zamieszczam.


Miecz został wykuty dawno temu, przez jednego z płatnerzy pracujących dla rodu Shiba. Miecz został wykuty na dwa lata przed bitwą z gijinami (Bitwa Białego Jelenia) dla mojego odległego przodka. Od tamtej pory przekazywany jest przez ojca, gdy ten odchodził ze służby, najstarszemu synowi. Jeśli wierzyć temu, co mówią członkowie rodziny, miecz nigdy nie został shańbiony niecnym czynem i kazdy kolejny bushi Shiba miał jako cel ten stan rzeczy utrzymywać. Ostrzem dokonano wiele wielkich czynów, jednak najlpiej znany jest jeden z najnowszych ...
Shiba Konomako był jednym z kilku yojimbo młodego dymplomaty i shugenja klanu Feniksa - Asako Nikutai. Nie był bardzo znany, nie oczekiwano po nim specjalnie wiele, tym niemniej był kompetentnym i uczciwym człowiekiem. Młody shugenja z kolei nie był wielkim dyplomatą, natomiast był bardzio ciekawskim człowiekiem, ktory lubił wiedzieć wszystko o wszystkim. Pewnego wyslany został razem ze swoją obstawą na dwór Żurawia, by oprotestować prowadzoną w tamtym okresie agresywną politykę tego klanu. Nikutai jednak ktoregoś dnia wpadł na trop "spisku". Spiskiem okazał się być romans, ale Nikutai ktoregoś dnia dał sie podpuścił i wypowiedział o jedno słowo za dużo. Gdy po jego wypowiedzi na sali zapadła cisza, przerwało ją wezwanie jednego z bushi Kakita, by odwołał swe słowa. Shugenja odmówił, dlatego też został wyzwany do udowodnienia prawdziwości swych słów. Na sali zapadła prawdziwa cisza, gdyż wyzywającym był jeden z czołowych pojedynkowiczów Kakita. Pierwszym, ktory przerwał ciszę był właśnie pradziad Tonomaru - Konomako. Obwieścił on, że stanie o obronie prawdziwości słów pana Nikutai.
Następnego dnia zaraz po brzasku stanęli naprzeciw siebie. Znany i wielki szermierz Kakita Torakami i nikomu tu nieznany Shiba Konomako. Już pirwszy cios Kakity zostawił krwawą szramę na piersi bushi Feniksa. Shiba bronił sie desperacko, Kakita widocznie sie z nim bawił. Kiedy uznał, że czas kończyć zabawę, Shiba nagle zaatakował. Atak nie był wprawdzie w stanie dosięgnąć Kakity, jednak ten nagle spoważniał i ruszył do kolejnego natarcia. Uderzył potężnie, znad prawgo ramienia, w tej samej chwili Konomako wyprowadził cios z dołu. Oba miecze spotkały sie w połowie drogi. Piękny, kunsztownie wykonany miecz wykonany przez mistrza ustąpił ostrzu z północu, wykonanemu przez bliżej nieznanego płatnerza. Został niemal idealnie przecięty na pół, bez odłamków. Na mieczu Shiby nie został żaden ślad.
Do dziś jest to jedna z największych porażek płatnerzy Kakita, wtedy zaś, był to wielki dyshonor dla Kakity Torakamiego. Wieść mówi, że Shiba splunął po tym na ziemie, odwrócił się i odszedł do łaźni. Cisza trwała długo.
Jeszcze tego samego dnia poselstwo Feniksa opuściło ziemie Żurawia, choć ten o ujmie nie zapomniał. W wyniku intrygi, w której wykorzystano ciekawość Asako Nikutai, ten musiał udać się na wyprawę za mur, albo popełnić seppuku. Wraz ze swoimi yojimbo wyruszyli więc na ziemie cienia, skąd żaden z nich nie wrócił. Jednak o ich podróży przez mroczne ziemie krążą wśród krabów bardzo nieprzyjemne legendy.
Konomako nie zavrał ze sobą miecza w tą podróż, zostawił go w domu, przykazując, żeby w dniu, w którym jego syn przejdzie gempukku ten trafił w jego ręce. Shiba Konomako nie wrócił.
Dziad Tonomaru w dniu gempukku przyjął rodowy miecz i przez kilkanaście lat wszystko było w porżadku, miecz dalej dobywany tylko w słusznej sprawie nie został splamiony. Ktoregoś dnia jednak do uszu dziada dotarła prawda o jego ojcu,. Tego dnia udał się na rozmowę z daymio klanu (tak tak, zaszedł wysoko xD). Podczas rozmowy dostał zgodę daymio na to, co zamierzał uczynić, choć był blisko sercu daymio klanu i mial jego zaufanie. Postanowił on mowiąc w skrócie zroninować całą siebie i całąswoją rodzinę aż do czasu, gdy rozwiązana zostanie kwestia Konomako. Tak też się stało. Miecz jednak ponownie został w domu. Dziad nie wrocił. Dlatego na rok przed wejściemw dorosłośc Tonomaru jego ojciec ruszył w drogę, zabierając jednak miecz ze sobą. Wivdocznie wierzył w to, że rodowy miecz mu pomoże, a być może po prostu był człowiekiem zbyt ograniczonym, by przewidzieć konsekwencje. W ten czy inny sposób miecz zniknął na trzy lata. A teraz w nowej oprawie służy ostatniemu męskiemu potomkowi szanowanej i silnej niegdyś rodziny Shiba.

Odcinek dziesiąty.

Witajcie kochane gąski! W dzisiejszym, nieco jubileuszowym, odcinku naszego bloga dowiemy się niemało o rozwoju sytuacji geopolitycznej Rokuganu. Poznamy też najnowsze osiągnięcia naszych bohaterów i dowiemy się, w jaki sposób Hida Katsumi rozwiązuje problemy rodzinne (bez udziału terapeuty).

Jak zapewne pamiętacie skończyliśmy wieściami marsowymi:
- Mur upadł
- Kisada wraz z rodziną dołączyli do grona "szlachetnych przodków"
- Wielka armia demonów wali na Otosan Uchi

Bohaterowie, jako nieliczni konni, ruszyli przed czołem wycofujących się niedobitków. Wykorzystali przewagę szybkości, by powiadomić kogo się da i zebrać tym samym jak najwięcej wojska do obrony Beiden.

Najpierw udali się do klanu Lisa, gdzie są już postaciami rozpoznawanymi i szanowanymi. Ryosaki - daimyo klanu potraktowała sprawę poważnie i obiecała zebrać żołnierzy i powiadomić sojuszników - Wróbla i Osę.
Jak na razie pełen sukces.

Następnym punktem postoju było Kyuden Bayushi. Okazało się, że większość armii Skorpiona wyjechała pod Otosan Uchi, gdzie dzieją się rzeczy bardzo złe. Mimo to Bayushi Yojiro obiecał, że zbierze kogo się da i ruszy na Beiden. Dostarczył też nieco marsowych wieści:
- Na Lwa nie ma co liczyć - większość armii klanu blokuje Otosan Uchi z rozkazu Hantei. Pozostała tylko odrobina żołnierzy w Shiro Matsu.
- Doji Hoturi wraz z armią stacjonuje tuż za Beiden i może wjechać obrońcom w plecy.
- Hoturiemu towarzyszy podejrzany samuraj, zdrajca Kraba, jest przy nim też Kakita Keneda - morderca jakich mało.

Nasi bohaterowie ruszyli zebrać żołnierzy z Shiro Matsu (niewielu, ale zawsze coś) i zobaczyć jak wygląda sytuacja z armią Hoturiego (nieliczną, ale ich atak w plecy mógłby mieć straszne konsekwencje). Okazało się, że w okolicy armii Zurawia czai się prawdziwy Hoturi i Toshimoko, więc w głowach naszych herosów narodziła się smiała myśl - wpaść do sztabu (oddalonego od głównych sił, Oni no Hoturi nie chciał, by koś poznał jego tożsamość), zabić kogo trzeba, osadzić na tronie prawdziwego Hoturiego i ruszyć na odsiecz obrońcom przełęczy Beiden.

Najpierw nalezało jednak zebrać informacje - Pani Senryuu ruszyła na zwiady, wtapiając się w ciemność. Poznała lokalizacje obozu wroga, rozkład wart i podsłuchała nawet kawałek rozmowy, z której wynikało, że Kisada jednak przeżył i wraz z posiłkami z Shiro Kuni odbił mur. Armia wroga, choć niesłychanie liczna została tym samym odcięta od zaopatrzenia (niezbyt ważne dla nieumarłych, czy demonów) i posiłków (znacznie ważniejsze).
Następnie bohaterowie ruszyli do szturmu. Walka była brutalna i gwałtowna, a cała czwórka bohaterów wykazała się odwagą. Pan Hida Katsumi zmierzył się ze swym ojcem (tak, to on był zdrajca klanu) i po krótkiej walce ściął go jednym ciosem. Gratulacje - zdrajca był potężny, a skaza jeszcze zwiększała jego siły.
Kakita Keneda, chociaż był bardzo groźnym przeciwnikiem, również został pokonany, niewiele jednak brakowało, by pociągnał za soba Panią Senryuu wprost do gorącego piekła.
Prawdziwy Hoturi pokonał demona w pojedynku, objął dowodzenie i ruszył bronić Beiden.

Jakież było zdziwienie naszych bohaterów, gdy odkryli że na przełęczy Beiden aż roi się od żołnierzy w zielonych zbrojach. Cała armia klanu Smoka oraz Legion Wilka pod dowództwem Toturiego szykują się do obrony przełęczy. Będzie to bitwa, jakiej Rokugan jeszcze nie widział.

wtorek, października 02, 2007

Pokaż swą prawdziwą twarz.


Jak już wiemy, podły Oni opanował Hoturiego. Zdarza się.
Nasi reporterzy uchwycili moment przemiany bestii.