Odcinek trzeci.
Czołem.
Noc już późna, ja jestem lekuchno przemęczony. Piszę magisterkę na pełnych obrotach, a nijak mi nie wychodzi. Myślę, że odprężę się pisząc o czymś innym niż prawo, a i dla Was będzie to milsza lektura, niż gdybym miał wklejać to kolejne rozdziały mojej pracy, no nie?
Nie wiem czy pamiętacie, ale nasi bohaterowie dotarli do Miasta Uderzającego Gromu. Port Modliszek przywitał ich spowity bielą. Biała kimona, białe flagi, smutek i żałość na ulicach. Krótkie dochodzenie wykazało, że umarł właśnie miłościwie nam panujący Hantei XXXVIII. Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że władca umarł na chorobę zwaną Bayushi Shoju, czyli cesarza zabił facet stojący na czele klanu Skorpiona. No cóż - umarł cesarz, niech żyje cesarz. Co więcej, nasz świeżo rozkwitły kwiatuszek (czyli nowy cesarz) Hantei XXXIX zdażył już rozwiązać rodzinę Akodo. Ma chłopak jaja. Ale czy ma rozum?
U Modliszek w tym czasie trwa narada. Oficjelowie wielu klanów starają się dojść do porozumienia. Sytuacja jest poważna, atak Żurawia na Kraba wisi na włosku, na dodatek po śmierci Hantei nastąpił drobny zamęt i nie ma już co liczyć, że cesarz każe Żurawiom się uspokoić. No chyba,że w grę wchodzi seans spirytystyczny. Z ważnych person odnotowano tu obecność Yoritomo - daymio Modliszki, Hida Kisady - daimyo Kraba, Tsuruchiego - daymio Osy i Ide Tadajiego - szef dyplomacji Jednorożca.
Ale zostawmy wielką politykę na boku. Nasi bohaterowie rozbiegli się po mieście. Jak zwykle każdy za swoimi sprawami. Pani Senryuu i Tonomaru sprawdzili pogłoski o śmierci cesarza (prawdziwe jak diabli), Hida Katsumi sprawdził swoje kontakty, a pani Otaku Tando udała się do świątyni Osano Wo, by skorzystać z mądrości tamtejszych mnichów. Później wszyscy wrócili do pałacu, w którym ich zakwaterowano. Gdy tam przybyli okazało się, że pani Moshi Wakiza będzie wdzięczna, jeśli zechcą poświęcić jej trochę czasu. Wszyscy udali się na górę do jej komnat, jedni chętnie, a Tonomaru jeszcze chętniej. Pani Wakiza wręczyła wspaniałe kimona naszym bohaterom, a pan Tonomaru dostał w prezencie wachlarz pani Wakizy. Nie muszę chyba mówić, co to oznacza. Muszę? Gdy w Rokuganie dziewczę daje chłopcu wachlarz, to dyskretnie daje do zrozumienia, że teges... no, że chemia zachodzi. Ponadto Tonomaru został poproszony o pełnienie funkcji yojimbo pani Moshi, nie musze dodawać, że dla naszego bohatera zabrzmiało to jak "urodziny dwa razy do roku".
Odbyła się uroczysta kolacja, podczas której Yoritomo pochwalił bohaterów za dzielną postawę, a pan Kisada w radosnym uniesieniu wywołanym dumą z osiągnięć podwładnego zaoferował, że Hida Katsumi zostanie yojimbo pani Wakizy, by bronić jej w dalszym ciągu. Kisada nie jest naiwny, to kawał cwaniaka, nie dba o elegancję i nie unosi się dumą. Ale czasami zgrywa prostolinijnego trepa. Jednak podczas rozmowy w 4 oczy wytłumaczył Katsumiemu o co chodzi - Wakiza ma jechać do Kyuden Kitsune, by wciągnąć klan Lisa do sojuszu Yoritomo. Sojusz będzie walczył z Żurawiem, więc wspierając sojusz Katsumi broni Kraba. Nasz bohater zaakceptował rozkaz i wszyscy rozeszli się w swoją stronę.
Droga do Kyuden Kitsune mijała spokojnie. Króki rejs, wysadzenie w Mieście Samotnego Brzegu i krótka podróż przez Kitsune Mori w stronę Kyuden Kitsune. Harmonię wojaży zakłóciło odnalezienie opustoszałej wioski, której mieszkańcy zostali wybici przez coś wielkiego. Podejrzenie padło na ogry, względnie oni. Ustalono, że było 3-4 napsatników olbrzymiej postury, lecz towarzyszył im jeden człowiek.
Wieczorem tego dnia doszło do walki. Drużyna dotarła do świeżo spalonej gospody, a pani Tando ściągnęła uwagę ogrów ba bohaterów. Wśród zgliszcz zajazdu, po zmroku, w strugach ulewnego deszczu doszło do walki. Była ona zacięta i bezpardonowa. Trójka ogrów uderzyła na bohaterów. Ogr w świecie L5K to kawał bestii. Pan Katsumi padł, po nim pani Shosuro Senryuu (zanim jednak padła straszliwym ciosem powaliła jednego z napastników), przyszła też kolej na panią Tando, która wcześniej w walce 1 na 1 pokonała jednego z napastników. Padły też wszystkie ogry. Kiedy wydawało się, że już po wszystkim i Tonomaru chciał się wziąć za opatrywanie rannych pojawiła się jeszcze jedna postać. Był to samuraj zakuty w czarną zbroję, na plecach miał sashimono z monem Daigotsu - ponurego generała Krain Cienia. Był to ojciec Tonomaru, który rzucił swemu synowi wyzwanie. Wśród ruin spalonej gospody ojciec i syn stanęli do pojedynku...
Noc już późna, ja jestem lekuchno przemęczony. Piszę magisterkę na pełnych obrotach, a nijak mi nie wychodzi. Myślę, że odprężę się pisząc o czymś innym niż prawo, a i dla Was będzie to milsza lektura, niż gdybym miał wklejać to kolejne rozdziały mojej pracy, no nie?
Nie wiem czy pamiętacie, ale nasi bohaterowie dotarli do Miasta Uderzającego Gromu. Port Modliszek przywitał ich spowity bielą. Biała kimona, białe flagi, smutek i żałość na ulicach. Krótkie dochodzenie wykazało, że umarł właśnie miłościwie nam panujący Hantei XXXVIII. Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że władca umarł na chorobę zwaną Bayushi Shoju, czyli cesarza zabił facet stojący na czele klanu Skorpiona. No cóż - umarł cesarz, niech żyje cesarz. Co więcej, nasz świeżo rozkwitły kwiatuszek (czyli nowy cesarz) Hantei XXXIX zdażył już rozwiązać rodzinę Akodo. Ma chłopak jaja. Ale czy ma rozum?
U Modliszek w tym czasie trwa narada. Oficjelowie wielu klanów starają się dojść do porozumienia. Sytuacja jest poważna, atak Żurawia na Kraba wisi na włosku, na dodatek po śmierci Hantei nastąpił drobny zamęt i nie ma już co liczyć, że cesarz każe Żurawiom się uspokoić. No chyba,że w grę wchodzi seans spirytystyczny. Z ważnych person odnotowano tu obecność Yoritomo - daymio Modliszki, Hida Kisady - daimyo Kraba, Tsuruchiego - daymio Osy i Ide Tadajiego - szef dyplomacji Jednorożca.
Ale zostawmy wielką politykę na boku. Nasi bohaterowie rozbiegli się po mieście. Jak zwykle każdy za swoimi sprawami. Pani Senryuu i Tonomaru sprawdzili pogłoski o śmierci cesarza (prawdziwe jak diabli), Hida Katsumi sprawdził swoje kontakty, a pani Otaku Tando udała się do świątyni Osano Wo, by skorzystać z mądrości tamtejszych mnichów. Później wszyscy wrócili do pałacu, w którym ich zakwaterowano. Gdy tam przybyli okazało się, że pani Moshi Wakiza będzie wdzięczna, jeśli zechcą poświęcić jej trochę czasu. Wszyscy udali się na górę do jej komnat, jedni chętnie, a Tonomaru jeszcze chętniej. Pani Wakiza wręczyła wspaniałe kimona naszym bohaterom, a pan Tonomaru dostał w prezencie wachlarz pani Wakizy. Nie muszę chyba mówić, co to oznacza. Muszę? Gdy w Rokuganie dziewczę daje chłopcu wachlarz, to dyskretnie daje do zrozumienia, że teges... no, że chemia zachodzi. Ponadto Tonomaru został poproszony o pełnienie funkcji yojimbo pani Moshi, nie musze dodawać, że dla naszego bohatera zabrzmiało to jak "urodziny dwa razy do roku".
Odbyła się uroczysta kolacja, podczas której Yoritomo pochwalił bohaterów za dzielną postawę, a pan Kisada w radosnym uniesieniu wywołanym dumą z osiągnięć podwładnego zaoferował, że Hida Katsumi zostanie yojimbo pani Wakizy, by bronić jej w dalszym ciągu. Kisada nie jest naiwny, to kawał cwaniaka, nie dba o elegancję i nie unosi się dumą. Ale czasami zgrywa prostolinijnego trepa. Jednak podczas rozmowy w 4 oczy wytłumaczył Katsumiemu o co chodzi - Wakiza ma jechać do Kyuden Kitsune, by wciągnąć klan Lisa do sojuszu Yoritomo. Sojusz będzie walczył z Żurawiem, więc wspierając sojusz Katsumi broni Kraba. Nasz bohater zaakceptował rozkaz i wszyscy rozeszli się w swoją stronę.
Droga do Kyuden Kitsune mijała spokojnie. Króki rejs, wysadzenie w Mieście Samotnego Brzegu i krótka podróż przez Kitsune Mori w stronę Kyuden Kitsune. Harmonię wojaży zakłóciło odnalezienie opustoszałej wioski, której mieszkańcy zostali wybici przez coś wielkiego. Podejrzenie padło na ogry, względnie oni. Ustalono, że było 3-4 napsatników olbrzymiej postury, lecz towarzyszył im jeden człowiek.
Wieczorem tego dnia doszło do walki. Drużyna dotarła do świeżo spalonej gospody, a pani Tando ściągnęła uwagę ogrów ba bohaterów. Wśród zgliszcz zajazdu, po zmroku, w strugach ulewnego deszczu doszło do walki. Była ona zacięta i bezpardonowa. Trójka ogrów uderzyła na bohaterów. Ogr w świecie L5K to kawał bestii. Pan Katsumi padł, po nim pani Shosuro Senryuu (zanim jednak padła straszliwym ciosem powaliła jednego z napastników), przyszła też kolej na panią Tando, która wcześniej w walce 1 na 1 pokonała jednego z napastników. Padły też wszystkie ogry. Kiedy wydawało się, że już po wszystkim i Tonomaru chciał się wziąć za opatrywanie rannych pojawiła się jeszcze jedna postać. Był to samuraj zakuty w czarną zbroję, na plecach miał sashimono z monem Daigotsu - ponurego generała Krain Cienia. Był to ojciec Tonomaru, który rzucił swemu synowi wyzwanie. Wśród ruin spalonej gospody ojciec i syn stanęli do pojedynku...

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home